Coach skraca drogę do sukcesu

Coaching powstał jako wsparcie dla sportowców. Pomaga w przeprowadzaniu zmian, w osiąganiu lepszych wyników. I to przez kogo, przez tych, którzy już osiągają bardzo dobre wyniki. Coaching bardzo szybko zaadoptowano na teren biznesu. Bo okazało się, że to co działa w sporcie, działa też w innych dziedzinach. W jaki sposób działa? Pomaga człowiekowi uzyskać najlepszy wgląd w to, co jest dla niego ważne, w to czego naprawdę chce. Czyli wizja! Za wizją idzie strategia. Odpowiedz na pytanie; co jest moim celem strategicznym? Czy co jest celem strategicznym mojej/naszej firmy. W jaki sposób chce się rozwijać. Jaką zmianę chce przeprowadzić?

Tak na marginesie – coach nie udziela porad. To nie jest konsultant. Coach nie powie klientowi; panie, zrób pan to a to. O nie. Ekspertem jest klient. Przedsiębiorca, manager, prezes, dyrektor… I to klient tak naprawdę wie, co chce rozbić. Tylko ze to jest trochę tak jak z lustrem. Żeby zobaczyć pewne rzeczy, trzeba spojrzeć w lustro. Bo tak naprawdę człowiek nie wie, czy dokładnie się ogolił czy nie, jeżeli nie spojrzy na siebie w lustrze. Więc coach jest tym lustrem. Coach daje możliwe najbardziej obiektywną informację zwrotną. Nie będąc uprzedzony, nie znając klienta. Nie można coachować osoby, którą się zna bo to wypacza całkowicie wizję. Ważne jest by coach i klient spotykali się tylko w relacji coachingowej. Coach nie ma znać klienta tak jak kumpel, ani tak jak rodzina, albo broń Boże, tak jak podwładny czy tak jak przełożony.

Coaching to więc z jednej strony informacja zwrotna, a z drugiej cała technika – żeby pomagać docierać klientom do tego, do czego samodzielniej trudniej im dotrzeć. Oczywiście można to zrobić samemu, natomiast z coachem jest szybciej, prościej. Coach skraca tę drogę.

Gdy już jest strategia, trzeba wziąć się za proces jej realizacji. Diagnozujemy; gdzie jesteśmy, jakie mamy zasoby, gdzie chcemy się znaleźć a więc jakie zasoby musimy pozyskać. To jest – bardzo skrótowo oczywiście – działanie coachingu. Po pierwsze- jest to wyostrzanie świadomości w zakresie celów, wartości, wizji. Po drugie – bardzo precyzyjne określanie drogi dojścia do celu. Plan działań. A trzecia rzecz – pomiędzy określaniem celu i pomiędzy skonstruowaniem planu realizacji tego celu jest jeszcze całe życie a więc: coś się zdarza, coś się zmienia, ten plan warto skorygować – w tym też coach może być pomocny.

Coś może się zmieniać w świecie ale też coś może się zmieniać w człowieku, w jego własnych celach. A może się nawet nic nie zmieniać tylko po prostu pojawi się spadek motywacji, brak jest siły czy determinacji, wytrwałości i wtedy coach jest takim pomocnikiem, który troszeczkę daje w łeb, daje takiego motywacyjnego kopa. Coach się nie podlizuje, nie jest niańką, która się uśmiecha i mówi, że jest fajnie. Czasami działa jako prowokator, jako wyzwanie. Chroni przed upadkiem, daje feedback gdy widzi, że klient zbacza z drogi. Pyta – czy naprawdę chcesz iść w tym kierunku? Ale z drugiej strony daje ogromne wsparcie motywacyjne, którego zwłaszcza ludziom na najwyższych stanowiskach, przedsiębiorcom indywidualnym, brakuje najbardziej.

Bo jest ten fenomen samotności na szczycie. Do kogo się zwrócić? Kolega? Nie wiadomo czy jest szczery i czy nie jest zawistny? Przełożony, jeżeli jest to będzie oceniał. Podwładny będzie chciał coś ugrać. No więc co? Przenosić problemy na grunt rodzinny? Nie o to chodzi! Wiec do tego służy coach. Jest takim zaufanym powiernikiem, który stoi po stronie klienta. To jest absolutnie najważniejsza rzecz; coach zawsze trzyma stronę klienta, Twoją stronę. W jego interesie jest, żeby Tobie się powidło. Dla zarządów, dla prezesów, dla właścicieli firm to jest bardzo przydatne wsparcie zarządzania. Osoba, która może wysłuchać, podyskutować, zrozumieć i udzielić wsparcia. W standardach etyki jest oczywiście kwestia tajemnicy zawodowej. Wszystko to, co się dzieje na sesji coachingowej, na niej pozostaje. Nic nie wychodzi na zewnątrz.

Coaching w biznesie bywa używany jako metoda nabywania i wzmacniania kompetencji, umiejętności. Po prostu uczenia się. Nie wiedzy teoretycznej tylko uczenia się, jak robić. Jak wzmacniać umiejętności społeczne, międzyludzkie, przywódcze, zwane ostatnio umiejętnościami miękkimi. W tym jest też kwestia asertywności, na przykład umiejętność zwolnienia człowieka z pracy. Postawa typu: zwalniam bo muszę i nie mam z tym kłopotów. Potrafię przeprowadzić rozmowę dyscyplinującą, ale potrafię też zmotywować ludzi, potrafię im delegować różne rzeczy. Że wykształcam sobie swój własny styl przywództwa, zarządzania ludźmi.

Dlaczego coaching a nie szkolenie? Szkolenie kierowane jest do pewnej grupy ludzi, a nie ma się co oszukiwać, każdy z nas jest trochę inny. I jeżeli dwóch robi to samo, to nigdy tak naprawdę nie jest to samo. Jeżeli dwóch ma ten sam problem, to też nigdy nie jest ten sam problem.

Coach inaczej bywa nazywany terenem osobistym. Cele wytycza klient, który mówi, na przykład, mam kłopoty z delegowaniem i z egzekwowaniem delegowanej pracy. Robimy coś z tym. Może też powiedzieć – chcę zarabiać więcej! Właściwie to nie ma przedsiębiorcy, któremu nie przyświeca ten cel. W gruncie rzeczy to jest ten miernik działalności, więc wiadomo, że to się wszystko wyraża w pieniądzach. Niewątpliwie jest to zadanie dla coachingu. Można nad tym pracować. Co zrobić, żeby osiągać większe dochody, żeby powiększyć rynek, żeby być bardziej efektywnym itd. Chcę więcej zarabiać to też u każdego znaczy co innego. Więcej zarabiać – to zdecydowanie jest temat dla coachingu.

Coaching przyszedł do nas Ameryki i Kanady, przez Europę Zachodnią lub bezpośrednio, stąd też pierwsze zaczęły go wprowadzać firmy z kapitałem zachodnim: amerykańskie, francuskie, niemieckie kanadyjskie jak również japońskie czy koreańskie. Był to coaching wręcz zinstytucjonalizowany, to znaczy że firmy stale współpracują z coachem lub agencją coachingową.

Drugi segment rynku to są głównie młodzi, dynamiczni otwarci na świat przedsiębiorcy indywidualni. Zarówno tacy, którzy dopiero zaczynają, jak i tacy którzy chcą się rozwijać, chcą coś zmienić, chcą iść do przodu. Takim głównym klientem coachingu jest osoba w wieku 30-45 lat, (co nie znaczy że nie przychodzą osoby zarówno młodsze jak i starsze), czyli ludzie w pełni swojego rozwoju zawodowego. Gdzie nie ma coachingu? Nie ma go w szkołach, w administracji publicznej, w instytucjach kultury, w medycynie, wśród adwokatury. Czyli wśród ludzi, którzy uważają, że mają rację i już wszystko wiedzą.

– Tymczasem 70% moich klientów to są osoby w pełni przekonane o swojej wartości – wyjaśnia Ewa Mukoid. – Są świetni a chcą być jeszcze lepsi. Jeżeli jest takie narzędzie jak coaching to dlaczego z tego nie skorzystać, skoro daje rezultaty. Bo daje rezultaty. Wymierne.

Jeżeli coach na początku rozmowy mówi: wie pani/pan co? Będziemy pracować ale co z tego wyjdzie to ja nie wiem, to nie jest profesjonalista. Na samym początku procesu coachingu określamy, w jaki sposób zmierzymy, czy rezultat jest osiągnięty. Po pierwsze – rezultaty coachingu są widoczne. Muszą być obserwowalne. Muszą mieć kryteria. Przykładowo; klient chce mieć większe dochody, chce pewnie zachowywać się w sytuacjach publicznych, chce nauczyć się występować w mediach itp. Rezultat coachingu sprawdzamy. Widzimy jak było na początku a jak jest na końcu procesu. Możemy dokładnie określić kryteria, które są spełnione i ilościowo je zmierzyć. Tutaj nie ma żadnego czary mary, nie ma żadnego prania mózgu. Co więcej. Rezultaty widzi klient i widzi jego otoczenie.

Bardzo ważnym elementem i jednym z zadań coachingu jest uzyskanie równowagi; praca –życie. Przedsiębiorcy to często ludzie, mający tendencję do tego, że praca zajmuje wszystko. To później odbija się: jest wypalenie zawodowe, depresja, nerwice, rozwody… Niekoniecznie fajne rzeczy i niekoniecznie wspierające pracę. Człowiek jest całością i nie może być tak, że tylko jeden element się liczy a drugi nie, bez względu na to czy to jest rodzina, czy to jest sport, czy to jest zdrowie, czy hobby… Więc ważna jest równowaga: praca –życie.

Dostajesz więcej niż zamawiałeś – to dobre hasło dla coachingu. Bo zawsze, ale to zawsze są efekty uboczne coachingu. Na przykład ktoś pracuje nad komunikacją w miejscu pracy i nagle okazuje się, że to samo dzieje się w życiu prywatnym. Albo na przykład pracuje nad tym, żeby być bardziej asertywnym w stosunkach z partnerem życiowym, i jakoś się to przekłada na zachowanie w pracy. Jest to holistyczne traktowanie człowieka. Nie jest tak, że praca obejmuje jeden wycinek, tylko z reguły promieniuje na inne sfery życia.

Autor artykułu:

[column size=”one-third”]


[/column][column size=”two-third” last=”true”]
Ewa Mukoid

Dr Ewa Mukoid PCC ICF, filozof i przedsiębiorca, twórca i dyrektor Instytutu Komunikacji i Rozwoju oraz kierownik Studiów Zawodowych Coachingu ACSTH. Akredytowany profesjonalny Coach i Mentor Coach ICF.

więcej na: mukoid.com oraz na stuzawco.com

[/column]

 

You may also like...