Czym jest dla nas czas

Czym-jest-dla-nas-czas

Aneta Barta: Co to jest czas?

Ewa Mukoid: Są takie niesamowite rozważania św. Augustyna na temat czasu; „Czymże więc jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem.”

Czas to prawdopodobnie najbardziej niezwykłe medium z jakim mamy do czynienia; jest wszędzie i nie ma go nigdzie, jest go mnóstwo, a my często mamy go za mało, jest nieograniczony, a my z reguły nie wiemy jaką jego ilością możemy, będziemy mogli dysponować

AB: Obecnie dużo się słyszy i mówi o efektywnym zarządzaniu czasem, co ten termin oznacza?

EM: Mówiąc o efektywnym zarządzaniu czasem musimy wziąć pod uwagę dwa składniki. Pierwszy to czas, a drugi to efektywność. Efektywność czyli skuteczność. Jeżeli mówimy, że coś ma być efektywne, to powinno prowadzić do określonego skutku, czyli do jakiegoś założonego z góry celu, rezultatu, wyniku. To co założymy sobie, iż powinno być celem, określa naszą organizację czasu, tak więc skuteczność, jest to sposób w jaki chcemy zorganizować własny czas. Jeżeli nie umiemy tego czasu zorganizować, nie zarządzamy nim, nie wyznaczamy celów naszych działań, wówczas to nie my zarządzamy czasem ale on nami. A zarządza tak, jak całą przyrodą dookoła. Przechodzimy przez okres dzieciństwa, rozwoju, wzrostu, dojrzałości, aż po starość i moment, w którym nasze życie tu i teraz dobiega końca. I na ogół jest to moment kiedy zadajemy sobie pytanie; co zrobiłem/am z tym czasem, który miałem/am? jak go wykorzystałem/am?

Efektywne zarządzanie czasem jest świadomością jego upływu i świadomością tego, że możemy go wykorzystać jako sprzymierzeńca, możemy go zagospodarować według własnego uznania. A ponieważ sami jesteśmy istotami czasowymi, więc zarządzając czasem zarządzamy sobą.

AB: Co to znaczy, że jesteśmy istotami czasowymi ?

EM: To znaczy, że zmieniamy się wraz z czasem. Jesteśmy w nim. Żadna komórka naszego ciała nie jest w tej chwili taka sama, jak 10 lat, 5 lat czy chociażby godzinę temu. Wszystko się zmienia. To, że jesteśmy przez całe życie jedną osobą, wynika z tego, że narzucamy naszemu czasowi i sobie samym pewną strukturę. Strukturę związana z ciałem. Zdarzają się ludzie, którzy tracą tę strukturę czasową np. w wyniku traumatycznych przeżyć czy wypadku. Wówczas ich ciągłość świadomości ulega zaburzeniu. Zdarza się że po jakimś czasie wraca im świadomość, a oni nie wiedzą kim byli wcześniej, zaczynają swój czas niejako na nowo.

Każdy z nas, w łatwy sposób, może sobie zdać sprawę z tego, iż jest istotą czasową sięgając pamięcią 5, 10, czy 20 lat wstecz i przypominając sobie siebie. Następnie można spróbować wyobrazić sobie jaki/jaka będę za kolejne 5, 10 i 20 lat. Nasz obraz nieustannie się ziemia. Oczywiście zawsze mamy to samo imię, nazwisko, kolor oczu i nasz genotyp, ale osoba jaką jesteśmy podlega ciągłej zmianie.

Przeżywaliśmy niedawno okres Wszystkich Świętych. Pewnie każdy z nas posiada wspomnienia osoby, która już odeszła. Wyobraźmy sobie Panią X, która przeżyła 70 lat. Wspominając ją możemy myśleć o niej jak o 70 letniej staruszce, 40 letniej Pani w średnim wieku czy 25 letniej młodej kobiecie. Za każdym razem jest to ta sama Pani X, ale w różnej perspektywie czasowej.

AB: A więc jesteśmy czasowi podlegli?

EM: Zmieniamy się wraz z czasem. Ale nie użyłabym słowa podlegli, gdyż zawiera on w sobie pewną interpretację. Podejście, iż podlegamy czasowi tworzy z nas w pewnym sensie jego ofiary. Podlegamy, a więc to on nami rządzi. Jesteśmy w czasie niejako umieszczeni, tak jak w powietrzu i nie możemy istnieć poza nim. Nie mamy również wpływu na jego bieg, nie możemy go przyspieszyć, ani zatrzymać. Chociaż w życiu każdego człowieka zdarzają się takie nadzwyczajne momenty, o których mówi się, że czas się zatrzymała, to normalnie nikt z nas nie może doświadczyć drugiej takiej samej chwili, gdyż każda kolejna jest już zupełnie inna od poprzedniej. Natomiast to czy podlegamy czasowi czy wykorzystujemy go, to już zależy tylko od nas.

AB: Często z naszych ust pada określenie „szkoda mi czasu”, czy zatem czas jest wartością? A jeżeli tak, to czy możemy ją zmierzyć?

EM: W naszym życiu bardzo często odmierzamy wartość czasu. Odmierza ją skrzypek, który gra koncert i dostaje za niego honorarium, aktor który występuje na scenie, jak i adwokat, który nas przyjmuje i każe sobie zapłacić za 15 minut swojego czasu, takie a takie honorarium. To jest takie najprostsze podejście, nadajemy wartość czasowi sprzedając swoją usługę, wyceniając ile będzie kosztował czas, w którym wykonujemy określoną czynność. Można się zastanowić dlaczego w przypadku różnych ludzi, czas jest różnie wyceniany np. za 15 minut pracy adwokata płacimy całkiem inną kwotę niż za 15 minut pracy sprzątaczki. Dzieje się tak, gdyż w czasie tych dwóch osób zawarta jest całkiem inna przeszłość. Jeżeli nawet adwokat i sprzątaczka są w tym samym wieku, to ze względu na swoją przeszłość ich czas jest różny (nie wartościując oczywiście czyj czas jest cenniejszy). Na wartość naszego czasu wpływ ma to co przeżyliśmy, doświadczenie jaki zgromadziliśmy i sposób w jaki czas wykorzystaliśmy. Niektóre osoby swój czas dowartościowują, ciągle coś do niego dokładając, inne tylko przez niego przechodzą, podlegając mu.

AB: Czyli to, jaką wartość nasz czas ma w chwili obecnej zależy niejako od tego, jak wykorzystaliśmy go w przeszłości?

EM: Poniekąd tak, gdyż czas się kumuluje. Jest w nas czas, który doświadczyliśmy w przeszłości , ale jest w nas również czas przyszły, to jak do niego podchodzimy, jak go postrzegamy. W głównej mierze wartość naszego czasu zależy jednak od tego, jak go traktujemy w chwili obecnej, czy jako rozwój czy stabilizację, czy jako sianie czy zbieranie plonów, czy go wykorzystujemy czy mu podlegamy.

Tak więc na wartość naszego czasu wpływa to, jak wykorzystaliśmy czas, który minął oraz to, jakie mamy podejście do czasu, który dopiero nadejdzie. A ponieważ to my sami oceniamy to co minęło oraz to co będzie, tak więc sami nadajemy wartość naszemu czasowi. Nadajemy mu wartość oceniając na co warto go wykorzystać, a na co jest nam go po prostu szkoda. Z czasem jest trochę tak jak ze wszystkimi wartościami, to my decydujemy czy coś jest dla nas ważne czy nie. Jeżeli czas jest dla nas ważny, to będzie dla nas wartością, jeżeli nie, to wówczas nie będziemy go cenić.

AB: Ale przecież istnieją wartości nadrzędne, niedyskutowane, takie same dla wszystkich. Czy czas może być wartością samą w sobie, niezależną od nas?

EM: Czas jest poniekąd taką wartością, jaką jest życie, po prostu trzeba go mieć. Jeżeli nie ma czasu to i nie ma miejsca na jego wartościowanie.

Są ludzie, którzy czasu mają za dużo, nie umieją go wypełnić, nudzą się. Z kolei inni ciągle mają go za mało, bez przerwy im go brakuje. Jednak zarówno pierwsi, jak i drudzy mają go tyle samo, różnica polega jedynie na sposobie jego wykorzystania, a więc oceny jego wartości. Tak więc czas sam w sobie nie jest wartością, on po prostu jest, wartością jest to co z nim zrobimy. Czas został nam dany w ograniczonej formie. Życie każdego z nas kiedyś dobiegnie końca, co jest jedynie całkowicie pewną rzeczą. Niestety nikt z nas nie wie ile ma czasu przed sobą.

Mierzymy czas odwołując się do pewnych wzorców, zarówno w skali mikro, jak i w skali kosmologicznej. Jednak przede wszystkim mierzymy go tym co przeżywamy, wydarzeniami, których jesteśmy uczestnikami, osiągnięciami, które realizujemy. Pewnie nie raz mieliśmy wrażenie, że czas jest rozciągliwy. Gdy mamy mało rzeczy do zrobienia, to i tego czasu wydaje się jakoś mało, natomiast gdy piętrzą się przed nami liczne zadania, to i czasu na nie wszystkie wystarcza. Wiąże się to z taką prawidłowością, że gdy wykonywane czynności dają nam satysfakcję, są dla nas wartością wówczas czas na nie przeznaczony w „cudowny” sposób może się rozciągnąć. Dzieje się tak, gdyż oprócz czasu fizycznego każdy z nas ma swój czas subiektywny, który jest kategorią jego spostrzegania. To stąd poczucie czasu, gdzie godzina może trwać bardzo długo, całkowicie zmieniając człowieka, a rok z kolei może minąć nie wiadomo kiedy i być zupełnie jałowym i pustym. Bywa też tak, że po upływie jakiegoś czasu, okres który wydawał się nam pusty i jałowy, wcale taki nie był. Bo czas ciągle narasta. Zdarza się, iż nie jesteśmy w stanie stwierdzić jaką wartość będziemy mu przypisywać za rok czy za 10 lat, a co więcej, jaką wartość przypisze mu ktoś po naszej śmierci.

AB: Z czego wynika ta różnica w ocenianiu szybkości mijających chwil?

EM: Głównie z subiektywnego odbioru upływającego czasu oraz naszej organizacji. Jeżeli jesteśmy nastawieni na osiąganie określonych celów, wówczas nasz czas będziemy odmierzać kolejnymi stopniami ich realizacji. Zorganizujemy swój czas nie według godzin, ale zakończenia określonych czynności. W odwrotnej sytuacji są osoby, które dostosowują wykonywane czynności do posiadanego czasu. Dla nich nie jest ważny cel jaki chcą zrealizować, ale czas jaki na to muszą przeznaczyć. Ci pierwsi nie będą się skarżyć, że czas biegnie zbyt szybko, natomiast tym drugim zawsze będzie go brakować. Na nasz odbiór czasu maja wpływ również czynności, które wykonujemy. Niektóre dają się połączyć inne nie, są ekskluzywne. Jeśli pracujemy nad jakimś problemem intelektualnym nie jesteśmy w stanie robić nic innego. Natomiast oglądać telewizję, prasować i rozmawiać z koleżanką możemy równocześnie (przynajmniej kobiety tak potrafią, przypis redaktorski).

To czy według nas czas płynie wolno bądź szybko, czy mamy go wystarczająco bądź ciągle za nim gonimy, zależy od tego jaki założymy sobie cel, który chcemy osiągnąć. Ważne jest również nasze nastawienie do czasu, w którym bardzo się różnimy. Są ludzie podchodzący do czasu z nastawieniem na przeszłość, tacy z nastawieniem wyłącznie na przyszłość, oraz osoby skupione na tu i teraz. Dla tych pierwszych niewątpliwie czas płynie wolniej żyją w przeszłości, wspominają, porównują, natomiast dla osób nastawionych na przyszłość ciągle biegnących do przodu, czas siłą rzeczy kurczy się, każda kolejna chwila mija i już jej nie ma

Philip Zimbardo w swojej książce o czasie, na podstawie badań wyróżnił najlepszą postawę wobec czasu. Osobiście uważam natomiast, że jestem ostatnią osobą, która odpowiedziałaby na pytanie: Jakie nastawienia do czasu jest najlepsze? Czas jest czymś tak bardzo prywatnym i tak bardzo intymnym, że narzucanie komukolwiek sposobu w jaki powinien przeżywać swój czas, jest mniej więcej tak, jak powiedzenie mu jaką osobę ma pokochać. Każdy z nas kocha kogoś innego i według własnych reguł, co jest dla niego najlepsze. Tak samo każdy z nas różnie odbiera czas i na własnych warunkach. Ważna natomiast jest to, aby samemu znaleźć taką postawę wobec czasu, która dla nas będzie najlepsza.

AB: A jak ją znaleźć?

EM: Szukając własnej satysfakcji, szczęśliwości i spełnienia. Istotne jest, aby wiedzieć czego się od czasu oczekuje, bo tylko wtedy będziemy go mogli zorganizować tak, aby działał na naszą korzyść.

Proponuję w tym miejscu zrobić doświadczenie, które może wydawać się dość drastyczne, ale pokazuje, jak ważne jest właściwe wykorzystanie danego nam czasu. Doświadczenie polega na tym, aby wyobrazić sobie, że umieram tu i teraz i uświadomić sobie czy istnieją rzeczy, których będę żałował/a. Będąc na początku naszej drogi, w połowie czy nawet w ¾ zawsze do czegoś dążymy, coś zamierzamy osiągnąć, zrealizować. Coś musimy kupić, z kimś chcemy się spotkać, jakąś pracę powinniśmy zakończyć. Gdyby w tym momencie przejechała nas rozpędzona ciężarówka, jakieś rzeczy zostaną niedokończone. I może się wówczas okazać, że napisanie sprawozdania absolutnie nie miało żadnego znaczenia, natomiast spotkanie z dawno niewidzianą osobą jest tym, czego nam zabraknie.

Każdy z nas powinien zdać sobie sprawę, co dla niego stanowi wartość i tak zorganizować własny czas (którego nie wiemy ile mamy), aby to właśnie one organizowały resztę. Żeby nie rozmieniać czasu na działania, czynności i sytuacje, które nie maja z nami nic wspólnego, tylko zostały nam narzucone.

AB: Na co tracimy najwięcej czasu?

EM: W technologii zarządzania czasem mówi się o tzw. pożeraczach czasu, czyli takich czynnościach które są nieważne, niepilne, rutynowe, to nasze przyzwyczajenia tzw. przeszkadzacze. A więc wchodzenie na facebook co pięć minut, sprawdzanie co chwilę poczty mailowej, odbieranie każdego telefonu, nawet jeżeli akurat nie możemy rozmawiać, innymi słowy robienie takiej waty, która zajmuje nam czas rozprasza nas, ale właściwie nic nie daje, nic nie wnosi. Natomiast na pewno nie jest pożeraczem czasu czy jego stratą wykorzystywanie go na relaks, wypoczynek, przyjemność, tzw. nic nie robienie, ale nic nie robienie przy zachowaniu całej pozytywnej postawy, tak jak to robią psy i koty, które cały dzień przewracają się z boku na bok i wyglądają na bardzo szczęśliwe.

Organizacja czasu pod pewnymi względami jest podobna do organizacji przestrzeni. Nie zaczyna się wyposażania mieszkania od takich rzeczy, jak kontakt w ścianie czy makatka. Zazwyczaj zaczyna się od pewnej wizji, która organizuje tę przestrzeń. Ustalamy, że w tym pokoju ma być gabinet, w tym miejscu sypialnia, a tam pokój dla dzieci. Tworząc wizję przestrzeni możemy ją zorganizować. Podobnie jest z czasem. Jeżeli czytamy chociażby najbardziej pasjonującą książkę, a mamy świadomość, że powinniśmy napisać referat na służbowe spotkanie to trochę tak, jak gdyby do sypialni włożyć fragment kuchni. Oczywiście można, tylko że będzie to dla nas męczące. Lepiej jest mieć to poukładane i cieszyć się w sypialni wypoczynkiem, a w kuchni jeść posiłki.

Chodzi o to, aby wiedzieć czego naprawdę się chce i ze względu na to organizować te zasoby, którymi dysponujemy. Wówczas czas będzie takim zasobem, działającym na naszą korzyść.

AB: Jakie są najważniejsze elementy efektywnego zarządzania własnym czasem?

EM: Osiowym elementem jest znajomość tego dokąd dążę, co chcę osiągnąć i co jest dla mnie najważniejsze. Jeżeli wiem co jest dla mnie ważne, to mogę wytyczyć drogi dojścia. Wówczas mogę zorganizować i uporządkować swój plan zadań; dzienny, tygodniowy roczny, czyli ustalić że: 50 % czasu zajmuje się tym, 30% tym, 10 % tym, a pozostałe procenty to czas wolny. Ważne jest, aby te wolne chwile były, bo jeżeli wypełnimy sobie czas w 100% to na pewno nam go zabraknie. Zawsze też powinniśmy pamiętać o jakimś margines czasu, który płynie, który jest na rzeczy nieprzewidywalne. Druga ważna rzecz, to umiejętność rozróżniania tego co jest ważne od tego co pilne, przy niezaniedbywaniu robienia tego co jest pilnego, ale pamiętaniu głównie o tym co jest ważne. Trzecia istotna rzecz to; rozpoznanie siebie w czasie. A więc przyjrzenie się sobie i ustalenie czy najbardziej jest się efektywnym w godzinach rannych czy popołudniu, a może należę do nocnych marków i najlepiej mi się pracuje od 22 do 4 rano i w zależności od tych ustaleń w taki sposób zaplanować swoją pracę. Istotną rzeczą jest równie umiejętność godzenia czasu pracy i obowiązku z czasem relaksu. To jest to o czym mówiłam wcześniej, że nie można zagospodarować sobie 100% czasu, trzeba mieć czas na to żeby po prostu nic nie robić, odpoczywać korzystać z tego, że świeci słońce i śpiewają ptaki. Czwartą bardzo ważną rzeczą jest umiejętność planowania. Jest ona potrzebna po to, aby to nie czas rządził nami, ale żebyśmy to my, nadawali mu naszą własną strukturę.

AB: Powiedziała Pani że najważniejsze, to wiedzieć co się chce osiągnąć, ale w jakiej perspektywie; tygodnia miesiąca roku czy końca życia?

EM: To od nas zależy jaką przyjmiemy perspektywę czasu. Zdarza mi się, że prowadząc warsztaty z młodymi ludźmi proszę ich o wyznaczenie sobie celu długoterminowego, a oni wyznaczają ten cel na rok, natomiast w przypadku czterdziestolatków cel długoterminowy przypada na okres lat 60. Myślę, że im człowiek jest młodszym, tym krótszą przyjmuje perspektywę czasu. Jednakże nie jest ważna długość perspektywy, ale umiejętność wyznaczania według niej celów. Bo jeżeli ktoś nie umie wyobrazić sobie siebie w wieku lat 60, to trudno od niego wymagać, aby ustalał swoje cele na ten okres. Wyznaczając sobie jasne cele, organizujemy swój czas, a przez to siebie. Nie jest ważne czy to będzie organizacja na ten tydzień, miesiąc czy rok, to zależy od człowieka, ważne jest czy wyznaczyliśmy swój cel właściwie. Bo niestety zdążają się ludzie i są to ludzie nieszczęśliwi, idący w kierunku, który nie jest ich celem. Robią tak po prostu dlatego, że tak im się ułożyło życie, tak zostali wychowani, lub takie były warunki. Nie zastanawiają się nad tym co robią, wykonują coś bo muszą, tak trzeba, albo po prostu tak się złożyło. Są to ludzie, czasowi podlegli, na starości bywają zgorzkniali, gdyż mają świadomość, że nie przeżyli swojego życia, tylko poddali się jego biegowi, często powtarzają: gdybym mógł przeżyć swoje życie jeszcze raz, to… ale niestety mamy tylko jedną szansę.

AB: Co zrobić by uczynić czas naszym sprzymierzeńcem?

EM: Myślę że z czasem jest podobne jak z ludźmi, żeby ktoś został naszym sprzymierzeńcem, żeby nas polubił i żebyśmy my polubili jego, trzeba się do niego uśmiechnąć i widzieć w nim dobre strony. Tak samo jest z czasem, trzeba traktować go jako sprzymierzeńca, mówić mam czas i się nim cieszyć. Nasz czas jest naszą własnością, możemy się nim dzielić, ofiarować go innym, a przede wszystkim żyć w świadomości, że to my nadajemy mu wartość.

AB: Dziękuję bardzo za rozmowę.

Wywiad z dr Ewą Mukoid przeprowadziła:

[column size=”one-third”]

Aneta Barta 

więcej na mukoid.com

[/column]

 

You may also like...