Hobby – wizytówka osobowości

Hobby---wizytowka-osobowosci

Hobby jest cząstką nas – odzwierciedla zainteresowania, uwypukla umiejętności, kumuluje pasje. Jest indywidualną wizytówką – nazywa charakter, buduje wizerunek, przedstawia temperament. Ale problem pojawia się, kiedy tego hobby nie mamy… Kiedy szukamy i nie znajdujemy… Kiedy nie wiemy, co zrobić z wolnym czasem, co zrobić z życiem? Wszyscy wokół mają swoje wewnętrzne światy i nie są to wirtualne awatary, ale konkretna rzeczywistość. To jest tak, jak z talentem – każdy go ma, ale nie każdy potrafi go z siebie wyłuskać, ale warto (a nawet trzeba) szukać go, szukać i szukać! Co można więc zrobić, żeby odkryć ten magiczny kącik, który skrywamy w sobie? Na początku można zastanowić się nad sobą – co lubimy robić, co sprawia nam taką przyjemność, że nie czujemy nawet, jak mijają minuty, godziny… Co sprzyja naszemu dobremu samopoczuciu, odpręża nas i odciąga od problemów? Zrobić taką osobistą listę wartości. Warto też ułożyć sobie autobiografię (proponował to Brian Tracy w książce Zarządzanie czasem) ale tak z rozmachem, bez ograniczeń… Wyobraźmy sobie, że mamy dziewięćdziesiąt lat i chcemy spisać nasze osiągnięcia. Nie krępujmy się – zapiszmy wszystko, co nam przyjdzie do głowy, mieliśmy przecież na to całe życie. I wtedy z takiego niespotykanego curriculum vitae możemy wyczytać, że interesuje nas filantropia, albo mamy ochotę odnaleźć średniowieczne monety, albo pragniemy mieć własne studio fotograficzne… Jeżeli odnaleźliśmy już nasze zainteresowanie, dochodzimy do kolejnego problemu – do pracy, którą trzeba w nie włożyć. A więc: obraz sam się nie namaluje, trzeba godzinami stać z pędzlem i w skupieniu go tworzyć. Trzeba ogarnąć technikę, znać kierunki w malarstwie, reprezentować pewną wiedzę. Inaczej nie da rady, nie pomoże droga na skróty. Hobby trzeba dopieszczać, bo inaczej odwróci się i odejdzie. I koniec, może nawet będziemy próbowali je gonić, ale bez poprzedniego zaangażowania i uczucia szczęścia.

Czasami jest tak, że człowiek od dziecka intuicyjnie wie, co robi najlepiej, wtedy dużo rysuje, śpiewa, tańczy… Tak się dzieje zazwyczaj w przypadku talentów. Natomiast w przypadku pasji, która nie jest związana z twórczością wystarczy przypadek. Tak jak z zakochaniem, nagle pojawia się ta połowa i bęc – miłość nas odnalazła. Sama. Czytamy na przykład artykuł o jodze i… oświeca nas: O rety, to jest to! Odpalamy Internet, szukamy kursów jogi dla początkujących i zapisujemy się… Albo słuchamy, jak kolega opowiada nam o pokazach spadochroniarskich, a nas przechodzą ciarki i wiemy, no WIEMY!, że odnaleźliśmy swój sens. Naszą powietrzną miłość.

Czy warto mieć jedno hobby, dwa, kilka? To chyba zależy od siły, którą można włożyć w jego realizowanie i czasu, który można poświęcić. Z naszymi zainteresowaniami jest jak z kotami – każdy z nich potrzebuje cierpliwości, miłości i poświęcenia… I każdy pragnie zagarnąć cię tylko dla siebie, zabrać maksymalną ilość twojej uwagi. Jeżeli jesteś w stanie im to zapewnić, to bardzo dobrze, jeżeli zaś nie – to każde z nich będzie zaniedbane i nieszczęśliwe. Jeżeli potrafisz umiejętnie lawirować pomiędzy nimi, to będą ze sobą współpracować, stworzy się mocny węzeł przyjemności. Wielorakość tematyczna nie wyklucza spójności między nimi. Można przecież na przykład uwielbiać czytać, pływać i zbierać talerze z epoki wiktoriańskiej. Czy to znaczy, że mamy iść na basen z nieprzemakalną książką, a przy okazji zapakować ze sobą kolekcję talerzy? Nie, oczywiście, że nie. Wystarczy, że wszystko dopasujemy do konkretnej chwili, chęci i realnych możliwości. Warto mieć więcej zainteresowań – rozwijają one człowieka, otwierają intelektualny horyzont, poszerzają ramy jego osobowości. Człowiek więcej wie, więcej rozumie, więcej dostrzega i w ogóle jest go WIĘCEJ. Nie nudzi się i nie rozrzuca dni wokół siebie, nie trwoni czasu. Jest ciekawy świata, ludzi i samego siebie. Warto więc włożyć wysiłek w odnalezienie i doskonalenie siebie. Nie bójmy się marzyć, bo marzenia odblokowują kanał chęci, stajemy się wrażliwsi na nasze potrzeby, na nasze spojrzenia na przyszłość. I kreujemy w ten sposób naszą codzienność.

Ewa Dmowska

Z zamiłowania pisarka, z wykształcenia redaktor/korektor (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Uniwersytet Warszawski). Prowadzi blog: Sok ze słońca, czyli z energią przez Życie, pisze książkę i z zapałem zdobywa wiedzę dotyczącą coachingu. Interesuje się samorozwojem i literaturą współczesną. Wierzy w możliwości ludzkiego umysłu. Odpoczywa przy dobrej książce, muzyce i filiżance herbaty.

Autor artykułu:

[column size=”one-third”]

Ewa Dmowska
Redaktor CoachingINFO

[/column]

You may also like...