Język coachów, języki coachingu

Skądinąd wszystkie powyższe twierdzenia automatycznie przywołują swoje antytezy. Coaching to wprawdzie nowy zawód, lecz odpowiadający staremu, o ile nie prastaremu powołaniu: mentor, spowiednik, kierownik duchowy, szaman, czarownik, mistrz, filozof.. a może sofista? – spełniali analogiczne funkcje w dawnych tradycjach i kulturach. Istotnie, sprowadzone do wspólnego mianownika, potrzeby, na które odpowiedzią stał się obecnie coaching, wydają się uniwersalne: wsparcie godnego zaufania pomocnika w dążeniu do osiągania satysfakcji z siebie i swojego działania; prawidłowa identyfikacja swoich rzeczywistych celów (misji), odkrycie własnych możliwości i wykorzystanie ich w optymalny sposób.

Nowa wydaje się nie tyle treść, co forma: człowiek XXI wieku – profesjonalista – oczekuje / domaga się – wsparcia na poziomie profesjonalnym. Liczne wciąż powstające teorie skutecznego działania, zarządzania zmianą, zarządzania przez cele, zarządzania rozwojem kapitału ludzkiego, etnologii biznesu, ekonomiki satysfakcji, psychologii pozytywnej, inteligencji emocjonalnej i relacyjnej, permanentnej edukacji dorosłych, doskonalenia kompetencji … stawiają sobie za cel profesjonalną facylitację odwiecznego ludzkiego dążenia do spełnienia. Coaching korzysta z nich wszystkich, także z praktyk powstałych na bazie psychoterapii, NLP, Gestalt, Process Com, AT (Delivré, 2009). Przystosowując ich treści do swoich celów, buduje nowe hybrydy – synkretycznie, kreatywnie, po-nowocześnie kompiluje założenia i zestawia wyniki badań, tworząc swoisty mix metodologiczny, elastyczną i dynamiczną adaptację wszystkiego, co może „działać”.

Jego specyficzną „wartością dodaną” jest personalizacja. W odróżnieniu od działań skierowanych do „każdego czyli do nikogo”, coaching zawsze adresowany jest do osoby – indywidualnej, jedynej, wyjątkowej wraz z jej indywidualną osobistą historią, charakterem, środowiskiem, uwarunkowaniami, potencjałem, wartościami, aspiracjami… (Odnotujmy fakt, iż osobą w tym znaczeniu może być byt zbiorowy: zespół, firma, organizacja… a nawet proces: projekt czy przedsięwzięcie.)

Sukces coachingu jako profesjonalnej, spersonalizowanej facylitacji osiągania pożądanej gratyfikacji w dziedzinach tu i teraz uznawanych za istotne, szybko znalazł odbicie w języku potocznym. Terminy takie jak: „coach”, „coachowany”, „coachowanie”, „coachować”, „scoachować”, „przecoachować”… wdarły się do polszczyzny bez tłumaczenia – zostały przeniesione wprost z języka pochodzenia , na podobnych zasadach jak „komputer”, „internet” czy „biznes”, tworząc spolszczone derywaty i rodziny znaczeń. Podobna sytuacja ma miejsce także w innych językach narodowych. Obco brzmiące nazewnictwo niewątpliwie podkreśla walor nowoczesności, autorytet uznania idącego zza oceanu. Budzi zainteresowanie.

Coaching jako komunikacja (głównie) językowa

Czym jest więc coaching? Jest relacją pomiędzy coachem – trenerem: profesjonalistą dysponującym określonymi kompetencjami zawodowymi – a coachowanym – klientem: beneficjentem posiadającym z jednej strony zasoby, z drugiej potrzeby. W aspekcie behawioralnym jest to przede wszystkim rozmowa, która odbywa się pomiędzy dwoma (najczęściej) osobami. Strukturalnie – coaching to specyficzna komunikacja zorganizowana w taki sposób, by zrealizować właściwe cele coachingu, uruchomiając odpowiednie zasoby (klienta) przez zastosowanie odpowiednich narzędzi (coacha).

Otóż skoro komunikacja językowa okazuje się podstawowym narzędziem coachingu, nic dziwnego, że kompetencje komunikacyjne i językowe uznawane są powszechnie za kluczowe kompetencje coacha (por. ICF kompetencje coacha)

Zastanawiając się nad strukturą komunikacji coachingowej, proponujemy wziąć pod uwagę następujące pięć elementów:
Oś celu (język właściwych celów)
Oś zasad komunikacji (role i relacje)
Parametry sytuacji komunikacyjnej
Ramy scenariusza coachingu
Oś satysfakcji z komunikacji

Wszystkie one wiążą się ze stosowaniem swoistego języka coachingu, który postaramy się scharakteryzować w poniższych analizach.

Język celów

Właściwy cel coachingu to cel odpowiednio sformułowany. Odpowiednio, czyli w sposób pozytywny, subiektywny, precyzyjny.
Przykładowo: „nie chcę mieć zatargów z moimi kierownikami” jest celem negatywnym. Zadaniem coacha jest doprowadzić klienta do przeformułowania go, tak by wyrażał pozytywną intencję. Tylko pozornie jest to proste i jednoznaczne przekształcenie. (a)„Chcę mieć dobre relacje z moimi kierownikami”, (b)„Chcę, by moi kierownicy wykonywali moje polecenia”, (c) „Chcę by moi kierownicy mnie wspierali”, (d)„Chcę wykazywać więcej cierpliwości / zaufania / szacunku/ łagodności… w stosunku do moich kierowników” – to jedynie kilka spośród nieskończonego zapewne zbioru jego ewentualnych subiektywnych konkretyzacji.

Subiektywność celu coachingu dotyczy kilku jego aspektów. Subiektywny – to po pierwsze wyrażony w pierwszej osobie, wykluczone są cele typu: „niech A będzie B” – stąd przykłady (b) i (c) nie są właściwymi celami coachingu. Subiektywny – to także osobisty, w tym znaczeniu, że dotyczący bezpośrednio osoby coachowanego, będący w jego zasięgu, od niego zależny, związany z jego działaniami, postawami, wyborami. Przykład (b) mógłby zatem ulec przeformułowaniu na „Chcę budzić strach w moich kierownikach” albo „Chcę zdobyć szacunek moich kierowników” albo nawet „Chcę stać się charyzmatycznym przywódcą dla moich kierowników”. Po trzecie – cel subiektywny oznacza: niekoniecznie intersubiektywnie komunikowalny. Coachowany może używać słów w sposób odbiegający od normy, może nadawać terminom odmienne znaczenia, może mówić swoim własnym subiektywnym językiem szyfrem. Coach, a tym bardziej jakakolwiek osoba trzecia , nie musi „rozumieć” celu osoby coachowanej. To wszakże nie oznacza solipsyzmu w nieprecyzyjnym świecie zmiennych odczuć i wrażeń osoby coachowanej.

Istotnym kryterium prawidłowo sformułowanego celu coachingu jest bowiem jego precyzyjność, która zapewnia możliwość jednoznacznej weryfikacji jego osiągnięcia, ewentualnie oceny stopnia jego realizacji. Precyzyjność celu przejawia się w co najmniej trzech wymiarach języka. Po pierwsze cel powinien być konkretny, osadzony w sytuacji. Nie jest zatem dobrym celem: „Chcę stać się charyzmatycznym przywódcą” lecz: „Chcę stać się charyzmatycznym przywódcą dla mojego zespołu”. Po drugie – powinien być wyrażony w terminach odnoszących się do jednoznacznych danych zmysłowych lub behawioralnych. A więc przykładowa „charyzmatyczność” musiałaby zostać dookreślona: jakie konkretnie cechy, wygląd, zachowania, reakcje będą jej „widocznymi” oznakami. Na koniec – cel powinien ma być „mierzalny”, czyli wyrażony w taki sposób, by dało się w liczbach, jednostkach lub skalarnie określić, czy rzeczywiście zaistniał tj. czy osiągnął lub przekroczył zakładany próg. Np. ile określonych zachowań będzie miernikiem osiągnięcia pozycji „charyzmatycznego przywódcy”. O ile musi wzrosnąć popularność/ autorytet/ siła oddziaływania/ wpływ psychologiczny …, aby można było mówić o „charyzmatyczności”. Jak ten wzrost wyrazić w liczbach, które pozwolą jednoznacznie stwierdzić, czy cel został zrealizowany.

Coaching jest relacją celową, osiągnięcie celu jest jego racją bytu. Celom podporządkowane są rządzące nim zasady.

Język zasad

Język zasad buduje i porządkuje relacje pomiędzy uczestnikami coachingu. Wprawdzie we wszystkich deklaracjach podkreśla się ich partnerstwo, jednak nie oznacza ono symetrii ani równorzędności w rozmowie. Role pytającego i odpowiadającego rozdzielone są w sposób jednoznaczny. Ponieważ kluczowym założeniem jest, że coachowany klient posiada potrzebne zasoby, jest „ekspertem” w tym, co go dotyczy, zatem to jego rolą jest udzielanie odpowiedzi. Profesjonalny coach odżegnuje się od roli eksperta, zatem nie doradza i nie poucza – pyta. Pyta nie po to, by się dowiedzieć, lecz aby umożliwić odpowiadającemu znalezienie jego własnej najlepszej odpowiedzi (Pytany, odpowiada pytaniem.)

Maieutyka tej metody tym diametralnie różni się sokratejskiej, że coach ani przez chwilę nie powinien zakładać, iż (on także/on wcześniej/on lepiej) zna odpowiedź. Byłby to kardynalny błąd w sztuce. Odpowiedź może pochodzić jedynie od samego coachowanego – chodzi bowiem nie o odpowiedź uniwersalnie prawdziwą i jedynie słuszną, lecz o jedną z wielu możliwych dobrych odpowiedzi, wybraną dlatego że najlepiej „pasuje” do wewnętrznej i zewnętrznej, aktualnej i projektowanej, postrzeganej i pożądanej sytuacji – lepiej powiedzieć: ekologii – coachowanego.

Także odmiennie niż w sokratejskim dialogu, rozmowa coachingowa nie ma charakteru wyłącznie intelektualnego. Przeznaczeniem coachingu jest nie tyle samo poznanie co wzgląd na działanie – pragma. Coach zostaje wynajęty po to, by wesprzeć klienta w działaniu. Dlatego jego pytaniom towarzyszą modalności performatywne: motywowanie, inspirowanie. Dlatego też niebagatelną rolę w coachingu odgrywają emocje – od zaciekawienia po gniew, zniechęcenie i sprzeciw, a ostatecznie – entuzjazm, satysfakcję, radość.

Aby przeprowadzić klienta przez ten trudny (emocjonalny/wolitywny/pragmatyczny) proces, coach zobowiązany jest zbudować relację zaufania i bezpieczeństwa.

Język budujący relację

Istnieje wiele narzędzi językowych służących temu, by relacja pomiędzy rozmówcami budowała atmosferę sprzyjającą twórczemu odkrywaniu (wartości/misji/wizji/drogi) oraz podejmowaniu – czasem trudnych/czasem zaskakujących/czasem długo odwlekanych – decyzji/działań /wyzwań. Warunkiem sine qua non jest niepodlegające dyskusji zapewnienie przez coacha stuprocentowej dyskrecji oraz bezwzględne, wyraźne i autentyczne docenianie coachowanego. Wyrażanie zadowolenia, uznania, podziwu wobec jego wysiłków i osiągnięć nie może być li tylko retoryczną figurą, lecz powinno zasadzać się na obiektywnych stwierdzeniach, których odbiciem będzie subiektywny język wartości osobowych. Coach nie chwali coachowanego za cokolwiek i w jakikolwiek sposób lecz za to, co istotnie zgodne z jego (coachowanego) wewnętrznym systemem wartości, z jego projektowanym celem i jego najgłębszą idealną tożsamością. Coach docenia klienta w taki sposób, aby to sam klient miał świadomość (pewność), że zasługuje na te właśnie wyrazy uznania, oraz że one właśnie są dla niego istotnie ważne (pomocne).

Równolegle, coach nie tylko podkreśla aprobatę dla indywidualną osobowości klienta, ale także swoim sposobem mówienia odwołuje się do jego autonomii i podmiotowości. Coach nie poucza, nie instruuje, nie poleca. Podstawowe modi jego dyskursu to pytania (o indywidualne wybory, preferencje, poglądy czy oglądy… ). To także pytanie o pozwolenie w każdym przypadku bezpośredniej interwencji w dyskurs coachowanego. Odbywa się ona najczęściej w formie prośby, zachęty, zaproszenia, ukazania możliwości, rozszerzenia pola widzenia, zmiany perspektywy. Czasem przybiera postać prowokacji (por. Hollander, Wijnberg, 2008), nigdy – polecenia, nakazu, zakazu ani nawet jednoznacznej rady. Relacja coachingowa wystrzega się wszystkiego, co nadaje charakter dominacji.

Jako oparta na zaufaniu, bezpieczeństwie, subiektywnych wartościach osobowych, zaleca stosowanie języka, którego podstawowym wymogiem jest budowanie porozumienia.

Język budujący porozumienie

Oczywiście aby cel coachingu został osiągnięty, niezbędne jest porozumienie pomiędzy jego uczestnikami. Powiedzieliśmy wcześniej, że coach niekoniecznie musi „rozumieć” cel coachowanego. Rozumienie – jako akt intelektualny nie jest niezbędny. Porozumienie to co innego niż zrozumienie. Porozumienie rozgrywa się na płaszczyźnie emocjonalnej i praktycznej. Wiąże się z nim akceptacja i dopasowanie. Tzw. słuchanie globalne, umiejętne stosowanie zróżnicowanego języka „metaprogramów”, odpowiednie wykorzystanie powtórzeń już to w postaci parafrazy, już to odzwierciedlenia, specyficzne pytania precyzujące, wyjaśniające, otwierające – to niektóre spośród form wzmacniania porozumienia w coachingu.

Także poszczególne parametry sytuacji komunikacyjnej coachingu można analizować pod kątem zasady porozumienia jako podstawy celowej relacji coachingowej.

Sytuacja komunikacyjna

Warunki, w jakich odbywa się rozmowa są także warunkami jej powodzenia. Odpowiedni czas, brak zakłóceń, dobra słyszalność, komfort uczestników, określona mowa ciała, właściwa proksemika (czy wręcz psycho-topografia), dostęp do odpowiedniej przestrzeni symbolicznej – to pozawerbalne czynniki determinujące działanie elementów werbalnych (por. Mukoid, 2010) Równie silnie oddziałuje to, co parawerbalne, w szczególności – głos coacha.

Głos coacha

Język coacha to język mówiony. Stąd niezwykle ważna jest charakterystyka jego warstwy audytywnej: melodyka, rytm, tempo, akcentowanie, timbre, barwa, rejestr, donośność, wyrazistość… – rozliczne zmienne parawerbalne uzupełniają, a czasem modyfikują znaczenia warstwy werbalnej.

Coach świadomie operuje głosem, który jest jednym z jego najbardziej efektywnych narzędzi. W zależności od potrzeby sytuacji dobiera taki, który najlepiej służy realizacji celu coachingu:
– głos przyjaciela, kiedy mówi: „jesteś OK., wierzę w Ciebie”
– głos mędrca, głęboki, rozważny
– głos szamana, hipnotyczny, inspirujący…
– głos krytyka, kiedy uświadamia możliwe przeszkody, pyta o środki zapobiegawcze, plany awaryjne
– głos wojownika, który mobilizuje do działania
– głos prowokatora, kiedy rzuca wyzwania w tonacji: „chyba żartujesz!”

Uśmiech, śmiech i żart – to kolejne potężne narzędzia z tego rejestru, wymagają one od coacha najwyższej wrażliwości i empatii. Skuteczne mogą być tylko wtedy, gdy relacja uczestników coachingu osiągnęła dostateczny poziom porozumienia.

Wachlarz możliwych brzmień/znaczeń głosu jest w zasadzie nieskończony, zależą one przecież od każdorazowej sytuacji i aktualnej fazy relacji uczestników. Wzbogaca go użycie pauzy. Coachowie podkreślają wielorakie funkcje milczenia: nic lepiej nie stymuluje wewnętrznego twórczego dialogu, odkrywczej refleksji. Cisza pozwala właściwie wybrzmieć pytaniom, przydaje wagi wypowiedziom, umożliwia kiełkowanie nowych idei, pojawienie się niespodziewanych odpowiedzi.

Scenariusz coachingu

Tylko pozornie sesja coachingowa przypomina „zwyczajną” rozmowę. Faktycznie przebiega według określonego scenariusza. Różne szkoły i poszczególni coachowie wypracowują jego odmiany, proponują schematy: GROW, TOTE, „podróż bohatera”, modelowanie, strzała… – wraz z charakterystyczną dynamiką dochodzenia do rezultatu, rozwijaną w kolejnych etapach i zamkniętą w formalne ramy otwarcia sesji i jej zamknięcia.

Rama scenariusza wyznacza formy rozpoczęcia sesji i rytualizuje sposób jej zakończenia. W każdym ze scenariuszy momentem przełomowym jest ustalenie planu działania. Potem następuje podsumowanie osiągnięć, ocena wartości oraz gratulacje i podziękowania. Ten swoisty rytuał zakończenia pełni funkcję nie tylko formalnego wyznaczenia granicy sesji jako odrębnej jednostki procesu coachingowego, lecz gra także znaczącą rolę w kolejnej strukturze komunikacyjnej, jaką jest oś satysfakcji.

Oś satysfakcji

Tak więc zrytualizowana rama zakończenia wydobywa i akcentuje satysfakcję, jaką dobrze odbyta sesja budzi w jej uczestnikach. Służą temu środki werbalne: podziękowania, wyrazy zadowolenia, wyrazy uznania, docenienia, płynące od obydwu uczestników. Coach uczy swojego klienta „celebrowania” – świętowania swoich osiągnięć na poszczególnych etapach dochodzenia do celu oraz ugruntowanego na nich zadowolenia z siebie. Nazywanie wartości, ich pogłębiona analiza, uświadomienie sobie znaczenia przebytej drogi wraz z mocnym pozytywnym zabarwieniem emocjonalnym buduje satysfakcję opartą na świadomej sympatii do samego siebie.

Podobne działanie posiada specyficzny „zmiękczony” język coacha.

„Zmiękczony” język coacha

Na etapie poszukiwania rozwiązań nic nie jest powiedziane jednoznacznie. Kaskadowo pojawiają się określenia takie jak: „jakieś”, „liczne”, „możliwe” „rozmaite”, „niektóre z możliwych”, „wybrane spośród wielu”, „wiele spośród rozmaitych”… „rozmaite spośród wielu istniejących”… Rzeczywistość jawi się jako przepełniona możliwościami, kipi wielością opcji, poddaje się nieograniczonym wyborom. Dominują tryby warunkowe: „jeżeli zechcesz… „, „gdybyś spróbował…”, „jakby to było…”, „załóżmy, że…”. Teraźniejszość wydaje się tracić sztywne kontury, mogąc w odpowiedniej chwili przyjąć modus wyobrażonego/projektowanego/pożądanego „jak gdyby”, który odnosi ją do przyszłości. Przyszłość także występuje w liczbie mnogiej: rozmaite możliwe przyszłości pozwalają się oglądać, doświadczać, wypróbowywać. To wszystko kreuje poczucie subiektywnej swobody, własnej sprawczości, a zarazem obiektywnej obfitości i dostępności zasobów.

Spontanicznie w tym języku pojawiają się metafory, symbole i opowieści. Wobec nieogarnionego bogactwa świata skodyfikowany jednoznaczny język jest zbyt ubogi. Mowa metaforyczna uruchamia wyobraźnię , symbol przypowieści otwiera ścieżki myślenia analogiczne, lateralne. Coachowany uzyskuje dostęp do nieoczekiwanie ogromnych zasobów kreatywności.
Satysfakcji z odkrycia sposobu uzyskania rezultatu towarzyszy satysfakcja z nadania mu właściwego imienia – nazwanie okazuje się pierwszym/milowym krokiem do urzeczywistnienia.
Praktyka coachingu opiera się na fatycznej funkcji słowa.
Teoria coachingu dostarcza jej uzasadnień w meta-języku dyskursu teoretycznego.

Dyskurs teoretyczny
Coaching jako nowy zawód i nowa dyscyplina rozwija swój dyskurs teoretyczny na 3 polach:
– definiowania siebie,
– komunikacji z otoczeniem,
– dyskursu środowiska.

Definicja

Najogólniej rzecz ujmując, coaching to metoda osiągania celów przez klienta przy pomocy coacha, oparta na 2 założeniach. A mianowicie, że osiąganie celów jest możliwe i że daje się ono zoptymalizować dzięki użyciu odpowiednich środków.

Definiując coaching jego teoretycy (z reguły będący sami praktykującymi coachami) stosują język tożsamości w odpowiedzi na pytanie: kim jesteśmy? W tym języku powstają opisy profesji, eksplikacja procedur, wypracowywane są standardy zawodowe, modele kompetencji, sporządzane zbiory zasad, karty etyczne czy deontologiczne.

Równolegle rozwijany jest język różnicy: kim nie jesteśmy? Młoda dyscyplina, jaką jest coaching, stara się wytyczyć własne granice, określić różnice, jakie dzielą ją od dyscyplin uważanych za pokrewne, z którymi nie chce być utożsamiana. Coaching uzasadnia swoją odrębność, odmienność od psychoterapii, doradztwa, nauczania, mentoringu, czy wreszcie – przyjaźni.

Komunikacja zewnętrzna

Jak większość nowoczesnych profesji, także coaching nie zaniedbuje komunikacji rynkowej: informacyjnej, marketingowej, a także polemicznej czy reklamowej.

Język marketingu ukazuje rozliczne korzyści, jakie klient, czy to indywidualny czy organizacyjny odniesie w procesie coachingu. Jednocześnie odwołuje się do potrzeb, które zaspokaja. Potrzeby osobiste i rodzinne oraz potrzeby biznesowe, korporacyjne uzyskują w zapewnienie facylitacji w postaci zgodnej z wymaganiami naszych czasów – profesjonalnie, efektywnie, w sposób spersonalizowany i dostosowany do indywidualnych oczekiwań. Profesjonalizacja, facylitacja, personalizacja stanowią – naszym zdaniem – kluczowe kryteria użyteczności/wyboru , decydujące o rynkowym sukcesie coachingu.

Dyskurs wewnętrzny

Świadome swych teoretycznych założeń i nawykłe do rozumowania w kategoriach marketingowych środowisko coachów dba o rozwój własnych kompetencji przy pomocy coraz bardziej sformalizowanych procedur edukacji, ewaluacji, certyfikacji i akredytacji.

Dla tych celów wykształca się specyficzny język dyskursu wewnętrznego coachingu.. Łatwo wytknąć mu pospolite wady żargonu zawodowego. A więc wszechobecne amerykanizmy, płynące z pośpiesznego przyswajania tłumaczeń, zapożyczenia, zniekształcenia, przesunięcia terminologiczne – hermetyczne słownictwo niedostępne dla niewtajemniczonych.

Odnajdujemy tu amalgamat leksykalny wskazujący na rodzaje nauk/teorii, które legły u podstaw, a może raczej należałoby powiedzieć, zostały twórczo zaadaptowane do budowania doktryny coachingu. Są to głównie nauki i odnogi nauk psychologicznych: w pierwszym rzędzie NLP i różne odmiany psychoterapii, zaraz potem psychologia pozytywna, a także, badania mózgu, neuropsychologia, neuronauka. Drugie źródło stanowią rozmaite teorie zarządzania, cybernetyczne, ekonomiczne i socjologiczne – od zarządzania projektami po zarządzanie zasobami ludzkimi. Po trzecie, obserwujemy zasoby leksykalne związane z teoretycznym ujęciem edukacji dorosłych, kształcenia ustawicznego, teorii rozwoju kompetencji. Wyraźnie obecne są elementy słownictwa teorii komunikacji, kognitywistyki, religioznawstwa, socjologii, etnologii, ale także – fizyki kwantowej i biologii komórki. Obok nich pojawiają się terminy – najczęściej generalizacje nazw własnych – zaczerpnięte wprost z kultury masowej: filmu, muzyki rozrywkowej, sportu.

W tym synkretyzmie terminologicznym upatrywać można przejawu „wieku młodzieńczego” dyscypliny in statu nascendi, która poszukuje własnego języka. Można też interpretować go jako wyraz tendencji imperialistycznych, ideologicznego zawłaszczania „cudzych” terytoriów. Holistyczne i oparte na synergiach podejście do człowieka i jego rozwoju czy metodologiczny zamęt pseudo-pop-nauki? Jedynie praktyka coachingu może dać odpowiedź na te pytania.

Bibliografia:
Delivré F. , Le métier de coach, Paryż 2009
Hollander J. Wijnberg J., Coaching prowokatywny, Wrocław 2008
Mukoid E., „Strategie coachingowe. Dynamika relacji odbiorca / nadawca”, w: Być nadawcą, być odbiorcą, Bydgoszcz 2010
http://www.coachfederation.org

Autor artykułu:

[column size=”one-third”]


[/column][column size=”two-third” last=”true”]
Ewa Mukoid

Dr Ewa Mukoid PCC ICF, filozof i przedsiębiorca, twórca i dyrektor Instytutu Komunikacji i Rozwoju oraz kierownik Studiów Zawodowych Coachingu ACSTH. Akredytowany profesjonalny Coach i Mentor Coach ICF.

więcej na: mukoid.com oraz na stuzawco.com

[/column]

 

You may also like...