Siła ukryta w słowach uznania

 

Docenianie pracownika ma niezwykłą moc w kształtowaniu jego poczucia własnej wartości, a w rezultacie wydobywania z niego potencjału, zaangażowania, kreatywności, otwartości, a szczególnie dystansu i odpowiedzialności. Docenianie jest jak „karma” – im więcej jej dasz pracownikowi, tym więcej otrzymasz.

Na szkoleniach dla menadżerów i całych firm, gdzie staramy się wytworzyć „ducha zespołu” i autentyczny dialog strategiczny, tworzymy panel, który w praktyczny sposób wyjawia moc doceniania. Menadżerowie i pracownicy przekazują sobie dużo konkretnych, pozytywnych słów uznania odnoszących się do konkretnych sytuacji. Robią to oczywiście publicznie, na forum, kierując je do konkretnych osób. Menadżerowie doceniają pracowników, a pracownicy doceniają swoich kolegów i menadżerów. Następuje niezwykły klimat duchowego pojednania. Po tym doświadczeniu już nikt nie ma wątpliwości, jak wielka siła jest ukryta w słowach uznania. Wielokrotnie spotykam się z sytuacją, że w firmach, gdzie tworzymy taki rodzaj oczyszczenia duchowego, kładąc szczególny nacisk na wypracowanie nawyku doceniania siebie indywidualnie, pojawiają się emocje, łzy,
pracownicy zrzucają swoje maski i stają się prawdziwi, zaczynają lepiej patrzeć na samych siebie i na otoczenie. W wyniku takiej praktyki pojawia się motywacja.

Jak rozbudzić w pracowniku „motyla”?

W internecie można znaleźć piękny film z Nickiem Vujicicem „Cyrk motyli”, w którym są pokazane dwie organizacje – wesołe miasteczko „Carnival” i „Cyrk motyli”. Obie zatrudniają pracowników, a jednocześnie widoczna jest różnica traktowania ich. W „Cyrku motyli” pracownicy są doceniani i dzięki temu rozkwitają w nim, jak motyle, które wychodzą z kokonów. Pracownicy stają się artystami, stają się najlepszymi wersjami samych siebie, a tym samym tworzą niepowtarzalny, bajeczny świat, który pokazuje lepszą stronę życia. „Cyrk
motyli” przyciąga klientów i żyje swoim unikatowym klimatem, w którym jest szacunek, pasja i poczucie,
że niemożliwe nie istnieje. W wesołym miasteczku „Carnival” wszystko jest inaczej, klimat przypomina mroczny świat z najczarniejszych snów. Panuje tam wyzysk, wszystko co robisz, robisz, aby zadowolić klienta. Ty jako pracownik się nie liczysz, liczy się jedynie biznes, klient i jego zadowolenie. Pracownicy stają się inwalidami, a organizacja zarabia na ich niedołęstwie, zniewoleniu. Trudno tu o miarodajność, to tylko film, ale po jego
obejrzeniu ma się nieodparte wrażenie, że magia „Cyrku motyli” się udziela, że warto dostrzegać w samym
sobie to, co robimy dobrze, co nam się udaje, w czym jesteśmy dobrzy, co nas wyróżnia. W tym jest siła i moc.

Doceniać można słowem, czynem, spojrzeniem, gestem, postawą, zachowaniem, sytuacją – wariantów jest wiele. Najlepsze są te, które – poza systemem płac i nagród – wypływają z autentycznej, prawdziwej intencji dbałości i szacunku do pracownika, jego potencjału i talentu.

Docenić – jak to zrobić?

Andrzej Niemczyk w książce „Życiowy tie-break” pokazuje swoją drogę z naszymi „Złotkami” do Mistrzostwa Europy w 2003 i 2005 r. Okazuje się w niej, że poza niezwykłą strategią treningów i gry, ważnym aspektem
było poczucie docenienia, dbałości i słuchania potrzeb zawodniczek. Trener dbał o to jak żaden do tej pory. Zorganizował dla dzieci zawodniczek przedszkole podczas zgrupowania, aby mogły tym samym skupić się na treningu i miały poczucie bezpieczeństwa. Zachęcał, aby były sobą, pokazywały swoją kobiecość, malowały
się na najważniejsze mecze. Spotykało się to z uznaniem dziennikarzy z całego świata. Pozwalał im się
bawić, szczególnie po wygranym meczu. Rozbudził w nich sportowego celebrytę. Dbał o to, aby dziewczyny były doceniane przez wszystkich kibiców, fanów oraz amatorów piłki siatkowej. W konsekwencji stworzył pierwszy najsilniejszy zespół siatkarski, który stał się drogowskazem dla wielu sportowców. Pewnie samo docenianie nie było jedynym czynnikiem sukcesu, ale stało się dźwignią do bardziej wytężonej pracy i stawiania
czoła przeciwnościom.

Doceniać można słowem, czynem, spojrzeniem, gestem, postawą, zachowaniem, sytuacją – wariantów jest wiele. Najlepsze są te, które – poza systemem płac i nagród – wypływają z autentycznej, prawdziwej intencji dbałości i szacunku do pracownika, jego potencjału i talentu. Talent jest jak nasiono, które może dać stokrotny plon, a docenianie jest jak woda, nawóz. Bez wody nasiono się nie ukorzeni i nie wyrośnie. Każdy menadżer jest jak ogrodnik, który potrafi z nasienia wydobyć kosze owoców.

Autor artykułu:


Wojciech Grzybowski

Trener, Coach, Asesor AC/DC, absolwent Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, z wykształcenia bankowiec. Wraz z zespołem trenerów, coachów i konsultantów, tworzy firmę oferującą szkolenia dla międzynarodowych korporacji i nowoczesnych polskich przedsiębiorstw.

więcej na: business-training.edu.pl

 

Artykuł ukazał się na łamach „Gazety Finanzowej” portalu gf24.pl, w wydaniu z 22-28 kwietnia 2016 r.

Photo by rawpixel.com on Unsplash

You may also like...